Kozienickie podsumowania

 Pod koniec maja dzień mamy wprawdzie długi, ale emocji, wydarzeń oraz zmian pogody wystarczyłoby na tydzień, przynajmniej... W kwestii pogodowej - po rześkim, acz słonecznym, poranku - przyszły chmury, potem się znowu przejaśniło, by w trakcie dekoracji lunąć jak z cebra. I okazało się po kilkunastu minutach, że wystarczyło cieprliwie poczekać chwilę - a znowu słońce grzało, aż miło.

 Trochę podobnie, na zawodach. Trasy przeskakiwały z lasy w tereny zurbanizowane, półotwarte i otwarte - a do tego czaiło się na zawodników kilka pułapek. Do tego stopnia perfidnych, że ostateczne wyniki zapewne zostaną potwierdzone za kilka godzin - choć, oczywiście, można już od kilku godzin te rezultaty (i międzyczasy) oglądać w stosownej zakładce. Choć, nie wykluczamy, że owe wyniki zostaną nieco zmodyfikowane - po tym, jak dowiemy się, w jaki sposób można osiągać tak znakomite czasy na przebiegach od i do PK, stojącego za płotem :)

  Można też wyżyć się w ulubionym, od jakieś czasu, hobby wszystkich zawodników - to znaczy wrzucić (oraz oglądać) ślady rywalizacji w liveloxie.

  To wszystko, w poczuciu mile spędzonego czasu. Poza tym, że było biegane, było również (zgodnie z zapowiedzią) - pływane, względnie odmakane w wodzie. Basen w Kozienicach dał uczestnikom zawodów szansę na zrelaksowanie się po wysiłku i emocjach, związanych ze ściganiem...

  Dziękujemy za udział, do zobaczenia niebawem!